Skip to main content

Do wspomnień Joanny Krasińskiej-Głażewskiej Dwa światy (Łomianki 2007) sięgnęłam kolejny raz i wiem, że będę do nich zaglądać jeszcze wiele razy. Tym razem zaczynam od pytania, które autorka zadała w epilogu:

Co ocalić z przeszłości, czym ma być nasza przyszłość? 

J. Krasińska-Głażewska, „Dwa światy. Od nas dla Was – z bliska i z daleka”, Łomianki 2007

Joanna Krasińska-Głażewska wychowała się w Bojarach (dzisiaj na terenie Białorusi), które musiała opuścić krótko po wejściu Sowietów do Polski 17 września 1939 roku. Jej ojciec Michał Korwin-Krasiński został brutalnie zamordowany kilka dni później 20 września, a ona z matką i dwiema młodszymi siostrami – Heleną i Teresą – została uwięziona przez NKWD. Dzięki protestom miejscowej ludności zostały uwolnione, ale nie udało im się uniknąć wywózki na Syberię. Z „nieludzkiej ziemi” wyszły obie z matką – młodsze siostry zmarły na odrę – z armią Andersa.

Piękna, choć miejscami bardzo trudna, opowieść o życiu tej rodziny złożona jest z krótkich zapisów zdarzeń, listów i wspomnień innych osób, które autorka wydobywa z pamięci, aby je ocalić dla dzieci i wnuków.

Poniżej pozwolę sobie przytoczyć kilka opowieści – perełek z jej książki (zachęcam do zapoznania się z całą niesamowitą historią opowiedzianą barwnie i przejmująco!).

Opowieść pierwsza o obchodach 3 maja 1919 roku (słyszana od matki):

„Odbudowywała się Polska, odbudowywały się Bojary. Odbudowywało się także życie w powiększającej się naszej rodzinie. Życie społeczne, na wszystkich szczeblach, odradzało się po wszystkich nieszczęściach. Ojciec mój zorganizował pierwsze po odzyskaniu wolności święto Trzeciego Maja – symbol jedności narodowej. Bo to jest komemoracja powstania pierwszej konstytucji demokratycznej w Europie w 1791 roku uchwalonej przez wszystkie stany. Znamienne, że w tych obchodach zorganizowanych przez Ojca spontanicznie wzięła udział cała ludność okoliczna!” (s. 25).

Opowieść druga (przed uwięzieniem w Indurze, wrzesień 1939):

„Matka dała nam cicho polecenie: «nie okazywać żadnego strachu, godnie i mocno się trzymać!». Cichym też głosem zaczęła odmawiać «Kto się w opiekę odda Panu swemu». Kazała nam powtarzać za sobą. Nam ten psalm nie był obcy, bo w ważnych okolicznościach był odmawiany” (s. 127).

Opowieść trzecia (w drodze do formowanej Armii Andersa w Jangi-Jul – Uzbekistan, 1942):

„Zmęczenie przedłużało wędrówkę z postojami na wytchnienie. Aż w pewnym momencie zajaśniał zielenią rozległy pagórek, gdzie na wysokim maszcie trzepotał biało-czerwony sztandar. Na ten widok naszych kolorów Mama nagle zemdlała! Mówię: «Mamo, jesteśmy w Polsce» – przebudziła się od razu” (s. 163).

Opowieść czwarta o 3 maja 1942 roku (w sztabie II Korpusu generała Andersa w Jangi-Julu):

„Wiosna. Trzeci maja 1942 roku. Duże święto narodowe i religijne (Królowej Korony Polskiej). Generał [Anders] stał na pagórku i przyjmował defiladę, wojskowa orkiestra grzmiała razem z chórem. Uroczysta msza św. i cała armia polska przystępująca do komunii świętej przed ołtarzem polowym. Był refren powtarzający się często w sercu i na ustach «O Boże, któryś jest na niebie…»” (s. 170).

Co ocalić z przeszłości? Odpowiedź autorki: wszystko, co pozwoli poczuć przynależność do pokoleń, które dały życie następnym pokoleniom. Słowa klucze w historii opowiadanej przez Joannę Krasińską-Głażewską to: miłość, wiara i patriotyzm!

I teraz przychodzi czas na opowieść ostatnią o perłach, którą pozwolę sobie zacytować w całości:

„Moje wspomnienia mają charakter szczątkowy, fragmentaryczny. Powracam do naszych Babek. Wiek to dużo czasu, także w powieści i historii.

Pierwszą w mojej rodzinie, która przekazała swoje perły dalszemu pokoleniu (obecnie są w moim posiadaniu), była moja Praprababka Tytusowa Działyńska. Z opowiadań najbliższych mi osób wiem, że była to osoba wielkiego serca, hojna i szczodra. Następną była Prababka Włodzimierzowa Dzieduszycka, z Miączyńskich. Ze słów mojej Matki wiem, że babcia Alfonsyna kochała wszystko, co wzniosłe i prawe, tak też wychowywała swoje dzieci. Ona to właśnie była pierwsza matką powołań kapłańskich i zakonnych. Wszystko było wiadomo, że kochała kraj i niestrudzenie, z gwałtownością swych uczuć przeciwstawiała się tym zaborcom, pod których rządami przyszło jej żyć.

Od Alfonsyny perły dostała jej najmłodsza z córek – Jadwiga Witoldowa Czartoryska. Jej postać do dziś żyje w mojej pamięci, a jej dom był moim drugim domem. Niewymownie cierpliwa, czujna, roztropna, ufna i całym sercem oddana. Jak przywołuję ją w pamięci, ona w swoim życiu. kierowała się miłością. Zwracało się do niej z ufnością, gdyż spodziewano się od niej zawsze pocieszenia i wsparcia. Dlatego też, kiedy zakładam perły, widzę moją kochaną Babunię, która jest dla mnie dziś źródłem miłości.

Perły po niej otrzymała jej najstarsza córka Maria – moja Matka. Zgodnie z wolą i tradycją rodzinną wszystko zrobiono, żeby perły zostały przekazane z Polski do Anglii. Dotarły one do Matki drogą potajemną, od jej rodzeństwa zamieszkałego w kraju. Kiedy odwiedziliśmy Mamę w Londynie po raz pierwszy z dziećmi, Jadwinią i Michałem, po trzyletnim niewidzeniu się z nią i prawie dziesięcioletnim niewidzeniu się z Wandą – moją siostrą – otrzymałam od Matki perły. Naszyjnik pereł został przez Matkę podzielony na dwie części. Jedną otrzymałam ja, a drugą moja młodsza siostra Wanda. Dzieje życia mojej Matki, inne niż Babek, skłoniły ją do obdarowania dwóch córek, które wraz z nią znalazły się na obczyźnie” (s. 192–193).

Zapraszam do wysłuchania rozmowy z Joanną Krasińską-Głażewską, którą przeprowadziła Anna Bernhardt w 2007 roku:

https://www.polskieradio.pl/68/2461/Audio/286228,Dwa-swiaty-Joanny-KrasinskiejGlazewskiej

Postscriptum, 30 kwietnia 2023 roku:

Zofia Plater, która pomagała spisywać wspomnienia autorki, powiedziała (w rozmowie telefonicznej), że Joanna była niezwykle pogodną i gościnną osobą, której słuchało się z ogromną przyjemnością (często do białego rana!).

Zdjęcie na stronie głównej pochodzi z książki Dwa światy. Od nas dla Was – z bliska i z daleka – na nim autorka w ubiorze pielęgniarskim VIII Szpitala Wojennego.

Cytaty wybrała Melania Dzieduszycka.