Zachowana korespondencja rodzinna jest nieocenioną kopalnią wiedzy na temat poszczególnych członków rodziny, realiów epoki, języka, zainteresowań, przyjaźni, podróży czy zwyczajów.
Zapraszamy do lektury listu napisanego 30 grudnia 1845 roku przez Henrykę z Dzieduszyckich Pawlikowską do jej ciotki Magdaleny Morskiej.
Wrażliwa i utalentowana artystycznie Henryka Pawlikowska pisała dużo i chętnie. Spośród wielu listów, które po sobie zostawiła, ten jest interesujący z powodu wzmianki o kuzynie Władziu, którego spotkała po jego powrocie z kuracji w Wiedniu, i zapisu wrażeń z tego spotkania.
Henryka (1798–1877) była córką Wawrzyńca Dzieduszyckiego (1772–1836) i Anastazji z Mierów (1780–1845), którzy mieli jeszcze troje dzieci: Tytusa (1796–1870), Eugeniusza (1801–1857) i Ewelinę (1813–1834). Wawrzyniec był młodszym bratem Magdaleny Morskiej. Wspomniany w liście Władzio – Włodzimierz (1825-1899) był synem ich najmłodszego brata Józefa (1776-1847).

Henryka z Dzieduszyckich Gwalbertowa Pawlikowska. Litografia Strixnera, 1847 r., rkp. BJ Przyb. 64/95; za: Inwentarz rękopisów BJ 2008
W 1832 roku Henryka, mimo sprzeciwu rodziców, a dzięki wstawiennictwu jej brata Eugeniusza, wyszła za mąż za Gwalberta Józefa Pawlikowskiego (1793–1852), z którym stworzyli w Medyce jedno z najważniejszych ognisk kultury polskiej w Galicji. Gwalbert był przyjacielem Józefa Maksymiliana Ossolińskiego i kuratorem jego zbiorów, ale był również twórcą własnej słynnej biblioteki oraz znakomitego zbioru rycin, medali, monet, map i pieczęci. Stworzył również zakład botaniczno-pomologiczny w Medyce oraz 4-letnią szkołę ogrodniczą (w 1835), wprowadzając nowe odmiany roślin. Henryka i Gwalbert mieli jedynego syna Mieczysława (1834-1903), który miał 18 lat, kiedy 30 stycznia 1852 roku umarł jego ojciec. Opiekunką syna została Henryka, a w wychowaniu wspierał ją starszy brat Tytus.

Gwalbert Pawlikowski. Litografia Hannsa Haupstaengla wg rysunku Reichana, 1843 r., rkp. BJ Przyb. 64/05; za: Inwentarz rękopisów BJ 2008
Najukochańsza Ciociu Dobrodziejko!1
Otóż już i rok minął a my nie byliśmy tak szczęśliwi tegoż służyć kochanej Cioci Dobrodz. i widzieć piękne Zarzecze, mimo najszczerszych chęci naszych w tem względzie! Przyczyną tego jest że zachorowawszy znowu w połowie Paździer. na tę samą słabość którą już w tem roku w Maju przebyłam, kilka razy mi się ta wracała, dwa razy mi krew puszczono, i przez sześć tygodni ciągle byłam cierpiącą i więcej leżałam aniżeli chodziłam. Dopiero od początku b.m. jestem od napadów tej słabości wolną, i zaczełam do siebie przychodzić. My mamy projekt jechania do Wiednia, dokąd chcielibyśmy wyjechać na końcu stycznia, lecz pierwej Gwal. ma bydz jeszcze we Lwowie dla załatwienia niektórych interesów.
Cieszymy się iż w przejeździe naszym do Wiednia będziemy mieli szczęście ucałować nóżki kochanej Cioci Dobrodz. Eugeniusz jest w Wiedniu z całą familią gdzie dla kuracyj, i edukacyj dzieci bawi, z którego to względu pobyt nasz w Wiedniu przyjemnym dla nas będzie. Tytusowie ciągle we Lwowie bawią, ale u nas nie byli chociaż się ich zawsze spodziewam. Włodzio Dzied. Był u nas w przejeździe do Lwowa, niemogliśmy się nacieszyć szczęśliwym skutkiem kuracyi jego, gdyż teraz wcale się nie jąka, i bardzo płynnie mówi, czem się i Ciocia Dobrodz. która jest na całą familiję, tak łaskawą, a najwięcej rodzice jedynaka cieszyć muszą, bo piękna, i czysta mowa niemało się także do przyjemności młodego człowieka przyczynią, a można co się tycze Włodzia śmiało powiedzieć, że do tych darów którymi go natura i los hojnie zbogacili, tego mu tylko niedostawało. Chociaż życzenia z okazyj zaczynającego się nowego roku wyszły już ze zwyczaju i mody, i te uważają za nudne, ponieważ zawsze z tychże samych składają się wyrazów, a te które się w sercach naszych dla kochanej Cioci Dobrodz. mieszczą, ponieważ są szczeremi także zawsze z tychże samych następujących złożone są wyrazów: Oby Bóg łaskawy dozwolił kochanej Cioci Dobrodz. przy najczerstwiejszem zdrowiu i ciągłych pomyślnościach jak najdłuższych lat doczekać! Składamy je u nóg Cioci Dobrodz. w nadziei że Ciocia je łaskawie przyjąć raczysz.
Całuję wraz z mężem i Mieciem jaknajserdeczniej rączki i nóżki kochanej Cioci Dobrodz.
Henryka Pawlikowska.
- Zachowano oryginalną pisownię, którą można porównać z oryginałem powyżej. Oryginał listu znajduje się w Bibliotece Naukowej im. Stefanyka we Lwowie. Dział rękopisów, zespół Dzieduszyccy. Jego zeskanowana wersja jest dostępna tutaj: https://dbs.ossolineum.pl/kzc/view_fond.php. ↵