Dzieduszyccy we Lwowie

We Lwowie znajduje się wiele miejsc związanych z rodziną Dzieduszyckich, obecnych w tym mieście od XV wieku. Turyści najczęściej trafiają do Muzeum Przyrodniczego na ul. Teatralnej lub odnajdują ślady obecności rodziny w kościołach, np. tabliczkę poświęconą pamięci Włodzimierza Dzieduszyckiego (1825-1899) w Katedrze Łacińskiej lub jego podobiznę umieszczoną na freskach Jana H. Rosena w Katedrze Ormiańskiej. Włodzimierz Dzieduszycki był wybitnym mężem stanu, często podkreślano jego szlachetność i bezinteresowność. Był opiekunem artystów i uczonych, protektorem przemysłu ludowego i mecenasem w skali znacznie wykraczającej poza Lwów i Galicję. Najważniejsza niegdyś siedziba rodzinna Dzieduszyckich, czyli pałac przy ul. Kurkowej 18 (dzisiaj niedostępna do zwiedzania) była otwarta przez Włodzimierza szerokiej publiczności, która mogła korzystać ze znakomitej rodzinnej biblioteki, podziwiać galerię obrazów, imponującą kolekcję numizmatyczną oraz zbiory przyrodnicze, które posłużyły mu do stworzenia w 1875 roku Muzeum Przyrodniczego. Podarował je później “krajowi” (1880), zapewniając jednocześnie środki na utrzymanie. Dzisiaj jest to jedno z najważniejszych muzeów Lwowa.

Jednym z miejsc, w których pamięć o rodzinie Dzieduszyckich została zachowana, stał się również najstarszy w Europie Cmentarz Łyczakowski, miejsce ostatniego spoczynku członków rodziny zmarłych w końcu XIX i pierwszej połowie XX w.

Zapraszamy do lektury artykułu prof. Kazimierza Karolczaka z 1997 roku na temat związków członków rodziny Dzieduszyckich z przedwojennym Lwowem.


prof. Kazimierz Karolczak 

Dzieduszyckich związki ze Lwowem

Rodzina Dzieduszyckich – wywodząca swe korzenie z Rusi Czerwonej – od niepamiętnych czasów związana była ze Lwowem, największym (od XIV w.) ośrodkiem miejskim Rusi Halicko-Włodzimierskiej. Ich rodowa siedziba, Dzieduszyce (Dziedoszyce), znajdowała się bowiem w pow. żydaczowskim, niedaleko Stryja. Byli więc średniowieczni Dzieduszyccy szlachtą osiadłą w ziemi lwowskiej i jako taka uczestniczącą w życiu politycznym dzielnicy, które z konieczności sku­piało się w kilku najważniejszych ośrodkach ze Lwowem na czele. W później­szych czasach atrakcyjność miasta dla rodzin szlacheckich będzie wzrastała wraz z ich rosnącymi potrzebami gospodarczymi i kulturalnymi. Nie bez znaczenia było też utworzenie już w 1363 r. lwowskiego biskupstwa ormiańskiego1, a w 1375 r. archidiecezji halickiej, której siedzibą nieomal od początku był Lwów2.

Począwszy od Kazimierza Wielkiego miasto cieszyło się wyjątkową opieką władców polskich, którzy dali podstawy jego szybkiego rozwoju gospodarczego i kulturalnego. Ogromną rolę odgrywała w tym rozbudowa władz samorządo­wych3, co uniezależniało Lwowian od nadmiernego wpływu na życie miasta zarówno urzędników królewskich, jak i obrastającej w przywileje warstwy szla­checkiej. Ta ostatnia zmuszona była niejednokrotnie nie tylko do pertraktacji z mieszczanami, zawierania równoprawnych układów, ale też współdziałania w obronie przed samowolą wojewodów czy starostów. 13 XII 1464 r. Lwów sprzy­mierzył się ze szlachtą ziemi lwowskiej zawiązując konfederację przeciwko Od­rowążom4. Związek ten okazał się niezwykle skuteczny, jako że obie strony wza­jemnie się uzupełniały: szlachta stanowiła wówczas znaczną siłę zbrojną, a Lwów dysponował dużymi możliwościami finansowymi. Na akcie tej konfederacji odnajdujemy, obok 43 innych, także pieczęć Dzieduszyckich5.

Tak więc można stwierdzić, że potwierdzone związki tego rodu ze Lwowem się­gają wieku XV, a już w następnym stuleciu posiadali oni dwór pod Wysokim Zamkiem w okolicy zwanej „za strzelnicą”. Prócz budynku był tam ogród, sad, karczma i kilku zagrodników, a całość nazywano „Zabawą”. Własność tę Rafał Dzieduszycki sprzedał ostatecznie przed 1608 r. hetmanowi Stanisławowi Żółkiewskiemu6.

W tym okresie rodziny szlacheckie i magnackie nie widziały jeszcze potrzeby budowania i utrzymywania swych miejskich siedzib (za wyjątkiem Krakowa i Warszawy, co wymuszała niejako bliskość dworu królewskiego). Na ogół miasto było dla szlachty miejscem spotkań, załatwiania interesów i realizowania swych wzrastających z czasem potrzeb kulturalnych. Lwów jako stolica prowincji przyciągał okresowo obywateli całego regionu, oddziaływał na szerszą społeczność dzięki funkcjonującym w mieście, a regulującym życie zbiorowe instytucjom politycznym, wojskowym i kościelnym o większym zasięgu. W rozumieniu socjologicznym spełniał więc funkcje metropolitalne7. Tłumnie ściągano do miasta podczas wizyt królewskich, ale i chroniono się w nim w czasie częstych na tym terenie zagrożeń tatarskich, tureckich czy kozackich.

Po śmierci Jana III Sobieskiego w 1696 r. sejmik kapturowy zwołał pospolite ruszenie i wyznaczył na dzień 20 sierpnia generalny popis rycerstwa we Lwowie za św. Jurem. Jako rotmistrz wybrany z pow. żydaczowskiego prezentował się tam wówczas wojewoda podolski Franciszek Dzieduszycki. Jego chorągiew pancerna (jedna z trzech) liczyła 77 koni8.

Od XVI wieku groby familijne Dzieduszyckich znajdowały się w starym kościele dominikańskim we Lwowie. Natomiast w nowym gmachu, w kaplicy św. Wincentego Fereryusza, Teodozja Dzieduszycka z Mielżyńskich wstawiła w 1844 r. piękny witraż z herbem Dzieduszyckich, który wykonany został w jednej z pracowni monachijskich9. Jeden z najznamienitszych przedstawicieli rodu, wspomniany wyżej Franciszek, spoczął natomiast w 1704 r. u boku swej żony Zofii z Jabłonowskich w kościele jezuickim. Ich syn Jerzy Stanisław (1670-1730), człowiek niezwykle bogaty, ale i wielki oryginał, był bardzo hojny dla kościołów w swych dobrach. W 1729 r. zapisał też klasztorowi karmelitów na przedmieściu Halickim dworek z 6 morgami gruntu na Kalicznej Górze we Lwowie. Po kasacie zakonu – za panowania cesarza Józefa II – fundacja przeszła na kościół karmelitów bosych pod Wysokim Zamkiem.

Jerzego pochowano przy ciałach rodziców w kościele jezuitów. Tam też złożono domowe świętości (relikwie św. Benedykta otrzymane od papieża Innocentego XII) w specjalnie wybudowanej dla nich przez wdowę kaplicy przy zachodniej ścianie. Towarzystwo Jezusowe, które otrzymało też zapis na utrzymanie kaplicy (30 tys. złp) wystawiło ofiarodawcom w 1753 r. nagrobek z czarnego marmuru przy słupie obok głównego ołtarza10. Po kasacie zakonu w 1773 r. w kolegium jezuickim urządzono gmach gubernialny, a kaplicę Dzieduszyckich oddano na mieszkanie stróżów rządowych. Popioły Dzieduszyckich i Jabłonowskich wywieziono na cmentarz, a krypty grobowe pod kościołem wynajęto kupcom na składy winne! W ciągu XIX wieku, mimo przywrócenia kościołowi jego funkcji religijnych, kaplica nie była należycie konserwowana i coraz bardziej niszczała. Restauracji podjął się dopiero Związek Rodowy Dzieduszyckich w 1910 r, postanawiając umieścić tam tablice pamiątkowe na cześć Maurycego, Włodzimierza i Wojciecha. Witraże do okien w kaplicy zobowiązała się wówczas ufundować Anna Wolańska z Dzieduszyckich, a obraz Matki Boskiej Częstochowskiej Zofia Wołkowicka z Dzieduszyckich. Koszt remontu obliczano na 4 tys. koron11. Na ścianie w tymże kościele znajdowała się też owalna tablica z wyzłacanego drewna z płaskorzeźbą przedstawiającą papieża Innocentego XII wręczającego relikwie św. Benedykta Jerzemu Dzieduszyckiemu.

W połowie XVIII w. na stałe ze Lwowem związała się Róża Dzieduszycka (wdowa po Janie Piotrze chorążym trembowelskim), która ostatnie lata życia spędziła w swym dworku na przedmieściu Halickim przy ul. Gliniańskiej, postawionym na gruncie zwanym „Wasylkowski”. Posiadłość tę otrzymał w spadku po matce Dominik i sprzedał ją w 1778 r. Emanuelowi Graenzensteinowi12.

Przedstawiciele rodu Dzieduszyckich odgrywali znaczącą rolę w dziejach Rzeczypospolitej przedrozbiorowej. Pełnili wysokie stanowiska państwowe, a jako wojewodowie zasiadali też w senacie. Spokrewnieni byli z Jabłonowskimi, Działyńskimi i innymi wielkimi rodzinami arystokratycznymi. Siostra Zofii Dzieduszyckiej, Anna z Jabłonowskich, poślubiła podskarbiego wielkiego koronnego Rafała Leszczyńskiego. Ze związku tego urodził się syn Stanisław, którego do chrztu we Lwowie trzymała właśnie Zofia ze swym bratem Stanisławem Jabłonowskim, wówczas hetmanem polnym koronnym. Ów Stanisław Leszczyński był później królem Polski i ojcem Marii, królowej Francji!

ХIX-wieczni Dzieduszyccy wywodzili się od Tadeusza (1724-1777), cześnika wielkiego koronnego i jego brata Dominika (1727-1804), starosty bachtyńskiego13, tworząc dwie linie: starszą i młodszą. Do linii starszej zaliczali się potomkowie synów Tadeusza: Waleriana (1754-1832), Antoniego (1757-1817), Wawrzyńca (1772-1836) i Józefa (1776-1847). Linię młodszą tworzyli natomiast potomkowie Dominika: Andrzeja (1756-1831), Antoniego (1768-1792), Kajetana (1772-1842), Jana (1774-1856) i Ignacego ( 1777-1841)14. Nie wszyscy oni mieli trwałe związki ze Lwowem, ale Walerian w 1794 r. pracował tu na rzecz powstania jako agent Kościuszki. Po III rozbiorze należał natomiast do pierwszych polskich konspiratorów stając na czele zawiązanej w Krakowie w 1796 r. Centralizacji Lwowskiej (jej siedzibą był Lwów)15. Po dotkliwych represjach ze strony austriackiej Walerian wycofał się z czynnego życia politycznego, powracając do niego tylko na krótko w 1809 r., kiedy to w składzie 4-osobowej delegacji16 witał przed lwowskim ratuszem wkraczającą do miasta armię Księstwa Warszawskiego. Został też powołany przez gen. Aleksandra Rożnieckiego jako dozorca do tymczasowego rządu gubernialnego. W rządzie tym na niższych stanowiskach spotykamy również jego syna Ludwika (1778-1851), dozorcę administracji i dóbr narodowych oraz braci: Józefa (dozorca Izby rachunkowej) i Wawrzyńca (dozorca loterii, stempla itp.)17.

W XVIII i XIX wieku pasją wielu bogatych rodzin szlacheckich było kolekcjonerstwo dzieł sztuki, książek itp. Powstawały zbiory gromadzone w gruncie rzeczy przez amatorów, którzy jednak w miarę powiększania kolekcji zatrudniali specjalistów, a i sami stopniowo stawali się fachowcami w określonej dziedzinie. Gromadzone kolekcje pozostawały własnością rodziny niekiedy przez kilka pokoleń, ale zdarzało się, iż ulegały rozproszeniu wraz ze śmiercią ich twórcy. Czasem tylko, zabezpieczone zarówno od strony materialnej, jak i formalnoprawnej, wrastały na stałe w kulturę, stając się instytucjami służącymi całemu społeczeństwu.

Rodziną mającą niekwestionowane zasługi na tym polu byli Dzieduszyccy. Przykładali oni zazwyczaj ogromną wagę do wykształcenia swych dzieci i rozbudzenia w nich zainteresowań intelektualnych. Nie dziwią więc przejawiane niemal w każdym pokoleniu zamiłowania do kolekcjonerstwa i badań naukowych. Już w początkach XVIII w. Jerzy Dzieduszycki zebrał bibliotekę liczącą ponad 3,5 tys. tomów, a w swej siedzibie w Cucułowcach posiadał też niemałą galerię obrazów18. Kolekcja ta po śmierci żony Jerzego, Marianny (zm. w 1751 r.), uległa rozproszeniu19, przy czym część znalazła się później w księgozbiorze Waleriana Dzieduszyckiego w Potoczyskach i te spadkobiercy przekazali do Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Lwowie.

Ta ostatnia instytucja szybko zyskała zaufanie wśród bogatych rodzin polskich gromadzących ojczyste pamiątki, czego wyrazem stało się umieszczanie w jej murach familijnych kolekcji, mających służyć przyszłym pokoleniom. W Zakładzie Ossolińskich znalazło się więc kilkanaście zespołów różnych rodzin, w tym także Dzieduszyckich.

Ich nazwisko związane jest z historią Zakładu nie tylko dzięki ofiarodawcom, ale także poprzez osobę jednego z członków rodu, Maurycego (1813-1877), któremu w 1851 r. powierzono faktyczne kierownictwo tej niezwykle zasłużonej dla kultury polskiej instytucji. Przyjęcie tego stanowiska nie przysporzyło mu przyjaciół, a wręcz przeciwnie – skonfliktowało go z wieloma wpływowymi politykami w kręgach ówczesnej polskiej opozycji. Miano mu za złe, że zajął miejsce należne w kuratorii fundacji ks. Jerzemu Lubomirskiemu20. Oficjalny tytuł „zastępcy kuratora” Maurycy otrzymał dopiero w 1864 r., mimo że zarządzał tą instytucją nieprzerwanie od 1851 do 1869 r. Jego postawa polityczna (bo w takim obszarze rozgrywała się batalia o kuratorię) oceniana była przez współczesnych niejednoznacznie, ale bezsporne wydają się zasługi, jakie położył dla samego Za­kładu. Uporządkował bowiem administrację i finanse, wyprowadzając nie tylko instytucję z długów, ale przysparzając jej jeszcze znacznych dochodów, które wykorzystał na urządzenie gmachu, uporządkowanie i pomnożenie zbiorów oraz aktywność wydawniczą. Jego więc zasługą było w znacznej mierze wypromowanie lwowskiej placówki kulturalnej jako instytucji ogólnonarodowej, promieniującej na wszystkie zabory21.

Najtrwalszy ślad w kulturze dziewiętnastowiecznego Lwowa pozostawili jednak przedstawiciele linii poturzycko-zarzeckiej, wywodzącej się od Józefa Kalasantego22, najmłodszego syna Tadeusza. Silniejszy związek Józefa ze Lwowem datuje się od momentu jego osiedlenia się w Poturzycy (koło Sokala), uzyskanej ostatecznie w 1812 r. w wyniku działu rodzinnego23. Stworzył tam poważną kolekcję minerałów uporządkowaną następnie w sposób naukowy przez prof. geologii UJ Ludwika Zejsznera (Zeuschnera). W 1839 r. zbiór ten podarował Zakładowi Ossolińskich.

Józef kolekcjonował też dzieła sztuki i okazy przyrodnicze, ale prawdziwym dziełem jego życia było stworzenie wspaniałego zbioru bibliotecznego zawierającego prócz współczesnej literatury polskiej i obcej, także archiwalia, rzadkie druki i zbiory ikonograficzne. Kolekcję tę nazwano Biblioteką Poturzycką (od nazwy majątku, w którym stale mieszkał jej twórca), ale wkrótce jej losy miały na stałe spleść się z dziejami Lwowa.

Wprawdzie Józef mało udzielał się towarzysko, ale chętnie spotykał się z uczonymi, wspierał ich badania, a szczególnie wydawanie kosztownych dzieł. We Lwowie bywał początkowo jedynie w interesach, a częściej zaczął odwiedzać miasto po ślubie w 1818 r. z siostrzenicą Pauliną z Działyńskich24, pochodzącą z innego, zasłużonego dla kultury, rodu arystokratycznego. Rodzony brat Pauliny, Tytus Działyński, był wydawcą źródeł historycznych, mecenasem sztuki, fundatorem zbiorów i wspaniałej Biblioteki Kórnickiej w Wielkopolsce. Kontakty małżonków ze Lwowem stały się konieczne zwłaszcza w okresie kształcenia jedynego syna Dzieduszyckich, Włodzimierza ( 1825-1899).

Domową edukacją młodego hrabiego zajmował się wprawdzie w Poturzycy wybitny pedagog Franciszek Kleczkowski, ale na zimę Dzieduszyccy przenosili się do Lwowa i tam wiedzę Włodzimierza uzupełniali wybitni naukowcy, w tym profesorowie Uniwersytetu Lwowskiego i Jagiellońskiego: Franciszek Stroński (filozofia), Jacek Łobarzewski (botanika), Wincenty Pol (geografia), Ernest Schauer (ornitologia) oraz skryptor i kustosz Ossolineum August Bielowski (historia i literatura). Oni ukształtowali ostatecznie zainteresowania swojego podopiecznego naukami przyrodniczymi. Z czasem we Lwowie spędzał wraz z Kleczkowskim większą część roku, odbywał wędrówki w okoliczne lasy Pohulanki, Winnik, Zofiówki i Snopkowa. Zbierał kwiaty, zioła, motyle i owady. Upolowane ptaki dały początek zbiorom ornitologicznym25.

W pierwszej połowie XIX wieku większe miasto oferowało młodzieży szlacheckiej możliwości kształcenia niedostępne w dworach czy pałacach. Umożliwiało też kontakt z instytucjami naukowymi i skupionymi tam uczonymi. Średniozamożne rodziny (najczęściej tylko matka z potomstwem, bo ojciec zajmował się prowadzeniem majątku) osiadały na czas kształcenia dzieci we Lwowie lub w Krakowie, umożliwiając im osiągnięcie wykształcenia, które w przyszłości mogło być pomocne w karierze urzędniczej, a niejednokrotnie – w razie utraty majątku – dawało podstawę dalszej egzystencji. W austriackim systemie biurokratycznym „dobre urodzenie” wprawdzie pomagało, ale nie wystarczało, więc by marzyć o karierze trzeba było jeszcze mieć kwalifikacje. Dawały je szkoły na poziomie średnim i wyższym, usytuowane w Galicji w dwóch największych miastach: Lwowie i Krakowie. Jedynie najbogatszą arystokrację stać było na kształcenie swych dzieci za granicą, bądź wysyłanie ich dla uzupełnienia zdobytej wiedzy w częste podróże po Europie.

Dzieduszyccy z Poturzycy zaliczali się do najzamożniejszej arystokracji galicyjskiej, ale chorowitego jedynaka nie chcieli na dłużej wypuścić spod swych opiekuńczych skrzydeł. Wiedzę zdobywał więc najpierw w Poturzycy, potem głównie we Lwowie, a uzupełniał podróżami odbywanymi w towarzystwie F. Kleczkowskiego m.in. do Paryża i Getyngi ( 1840)26, do Warszawy (12.09 – 4.11.1842)27, do Moguncji i Paryża (1845)28.

Nie bez powodu poświęcam tyle uwagi młodości i wykształceniu Włodzimierza, twórcy Muzeum Przyrodniczego, najbardziej chyba zasłużonego dla Lwowa przedstawiciela licznego w XIX wieku rodu Dzieduszyckich. Bez wątpienia bowiem te właśnie lata zdecydowały o jego zainteresowaniach i późniejszym związku z miastem. Wcześnie objawiona pasja kolekcjonerska stała się dla niego zajęciem na całe życie. Podjęcie systematycznej pracy nad tworzeniem zbioru wymagało jednak zarówno specjalistycznej wiedzy, jak i (a może przede wszystkim) pieniędzy.

Włodzimierz Dzieduszycki sportretowany przez Henryka Rosena w Katedrze Ormiańskiej we Lwowie, foto: Mateusz Dzieduszycki 2020

Niemały rodzinny majątek powiększył się znacznie w 1847 r. dzięki zapisowi ciotki, Magdaleny hr. Morskiej, która umierając bezpotomnie przekazała bratu Józefowi klucz zarzecki pod Jarosławiem29. Miesiąc później zmarł także Józef, a jedynym spadkobiercą został właśnie Włodzimierz30. Prócz Zarzecza odziedziczył klucz poturzycki i Ryczów w Galicji, Tarnawatkę w Królestwie Polskim, Jaryszów na rosyjskim Podolu oraz Wiry i Konarzew w Poznańskiem. Dobra te powiększył dokupując w 1848 r. kilka folwarków w obwodzie przemyskim. Alfonsyna Miączyńska, którą poślubił w 1853 r. wniosła mu z kolei w posagu klucz pieniacki oraz miasto Załoźce z okolicznymi wsiami.

Ten ogromny majątek pozwolił Włodzimierzowi na stopniowe realizowanie swojego marzenia: stworzenia niższego zakładu naukowego, który mógłby gromadzić okazy przyrodnicze znajdowane w całym kraju. Tak powstawało Muzeum Przyrodnicze, którego początki sięgają prawdopodobnie lat czterdziestych XIX wieku31. Jego twórca po śmierci ojca przez kilka lat zajmował się gospodarstwem, by potem już bez reszty oddać się swojej pasji. Polował, gromadził zbiory, intensywnie się dokształcał, prowadził własne badania, stając się z czasem specjalistą w zakresie ornitologii i muzealnictwa.

Wzrastająca aktywność społeczna i gospodarcza hrabiego, wyjazdy za granicę, zmuszały go do coraz częstszego przebywania we Lwowie. Stąd też miał stosunkowo najlepszy dojazd do trzech galicyjskich kluczy swoich majątków leżących w podobnej odległości z trzech stron miasta: Zarzecze na zachodzie, Poturzyca na północy i Pieniaki na wschodzie. Odchodząc powoli od osobistego nimi administrowania, powierzał to troskliwie dobranym rządcom, nad którymi najlepiej było sprawować kontrolę z centralnie położonego Lwowa. Koncepcja takiego sposobu zarządzania zmaterializowała się w następnych latach w postaci powołanego Centralnego Zarządu Dóbr Włodzimierza hr. Dzieduszyckiego. Na jego czele stał generalny pełnomocnik, któremu podlegali rządcy poszczególnych kluczy oraz pełnomocnik tzw. Państwa Konarzewskiego w Wielkopolsce. Wszystkie ważniejsze decyzje podejmował właściciel, ale najczęściej zasięgał opinii grona swych doradców. Sercem owego zarządu była kancelaria centralna, która zatrudniała etatowo kilka osób, a i wymagała odpowiedniego lokalu do pracy.

Wiosną 1855 r., na kilka tygodni przed przyjściem na świat pierwszej córki Klementyny32, Włodzimierz podaje w liście swój nowy adres przy pl. Franciszkańskim (właściwie była to wytyczona już wówczas ul. Kurkowa 15), gdyż: kupiliśmy we Lwowie domek z ogrodem, bo mając tu interesa muszę często bywać, a już sprzykrzyło mi się tłuc po karczmach i cudzych domach33. Ów „domek” to w rzeczywistości spory pałacyk34, a ogród to park liczący później po dokupieniu przylegających doń mniejszych ogrodów 3,33 morgi35. Całość mieściła się na terenach dawnej XVIII-wiecznej jurydyki Żółkiewskich i Sobieskich, czyli na tzw. Sobiesz- czyźnie. W tym czasie, od 1842 r. duży pałac z ogrodem posiadała przy ul. Piekarskiej wdowa po Henryku Dzieduszyckim, Teodozja z Mielżyńskich, która jednak wkrótce sprzedała swą posiadłość i na stałe wyjechała do Florencji36.

Po stosunkowo szybkiej adaptacji37 pałac przy ul. Kurkowej stał się miejską siedzibą Dzieduszyckich, w której przebywali oni coraz dłużej w miarę upływu lat i dorastania dzieci. W tym też czasie Włodzimierz powziął myśl przeniesienia do Lwowa swoich zbiorów przyrodniczych zgromadzonych dotąd w skrzyniach i pakach w Poturzycy i w Zarzeczu. Zakupił dla nich najpierw kamienicę u zbiegu ulic Fredry i Batorego, ale wkrótce znalazły one pomieszczenie w oficynach pałacowych przy ul. Kurkowej.

Pałac na Kurkowej we Lwowie, foto: Mateusz Dzieduszycki 2020

Biblioteka Poturzycka, którą kilkadziesiąt lat gromadził Józef Dzieduszycki, została po jego śmierci uporządkowana przez zatrudnionego na posadzie bibliotekarza Józefa Łozińskiego i w 1857 r. także przeniesiona do Lwowa. Stała się częścią Muzeum Przyrodniczego, a pomieszczenie znalazła w czterech pokojach na parterze pałacu przy ul. Kurkowej38. Już od 1858 r. księgozbiór udostępniono czytelnikom, ale ze względu na szczupłość lokalu nie było na miejscu czytelni. Nowsze dzieła wypożyczano do domu, natomiast rękopisy, encyklopedie, słowniki, atlasy itp. tylko za specjalnym zezwoleniem właściciela.

Szybko okazało się, jak potrzebna była we Lwowie tego typu biblioteka. Korzystała z niej nie tylko młodzież ucząca się i studiująca, dla której utworzono specjalne działy składające się z podręczników i uzupełniającej je literatury, ale także literaci, aktorzy i przede wszystkim uczeni. Częstymi gośćmi byli m.in. Karol Estreicher, Wincenty Pol, Henryk Schmitt, Karol Szajnocha czy Kornel Ujejski. Przyjeżdżali też Polacy z innych zaborów. Liczba wypożyczeń dochodziła do 13 tys. tomów rocznie39. Po 1863 r. biblioteka przestała być udostępniana, a korzystać mogli z niej tylko uczeni40.

Pałacyk przy ul. Kurkowej okazał się zbyt szczupły dla rozrastającej się biblioteki i przede wszystkim Muzeum Przyrodniczego, zwłaszcza po zakupieniu i włączeniu doń kolejnych kolekcji, m.in. skamielin Nechaya i herbarium Jacka Łobarzewskiego. Koniecznym stawała się budowa specjalnego gmachu, co jednak wymagało sporego kapitału, który mógłby być użyty w krótkim czasie. Wydatek taki nie mieścił się jednak wówczas w strukturze dochodów Włodzimierza Dzieduszyckiego, a musimy pamiętać, że było to całkowicie jego prywatne przedsięwzięcie. W 1868 r. zakupił więc kamienicę przy ul. Teatralnej 18 i tam w następnym roku przeniósł zbiory41. Nie rozwiązywało to wszystkich problemów, jako że budynek ów był typową czynszówką, a jego wewnętrzny układ należało dopiero przystosować do celów muzealnych. Dzieduszycki zaplanował to na wiele lat, prowadząc prace niemal do śmierci.

Hr. Włodzimierz nie tylko gromadził zbiory na własny koszt, zakupił budynek dla ich pomieszczenia, ale utrzymywał też samo muzeum, łącznie z jego etatowymi pracownikami. W 1880 r. ofiarował stworzone przez siebie Muzeum Przyrodnicze im. Dzieduszyckich krajowi, nie zaprzestając jego finansowania. Zabezpieczył jego podstawy materialne przez połączenie z ordynacją poturzycko-zarzecką utworzoną ostatecznie po wielu latach starań na mocy ustawy państwowej z 20 grudnia 1893 r. Artykuł IX owej ustawy określał, że muzeum „obejmować ma wszelkie przedmioty tyczące się przyrodoznawstwa, etnografii i antropologii dawnych ziem polskich”. Muzeum to stało się najtrwalszym z pomników wystawionych przez Dzieduszyckich we Lwowie. Po drugiej wojnie światowej znalazło się pod zarządem Ukraińskiej Akademii Nauk i do dziś stanowi najpoważniejszą instytucję przyrodniczo-muzealną na Ukrainie. Część ХIX-wiecznych zbiorów została wyodrębniona i przeniesiona do muzeów etnograficznego i archeologicznego, z nazwy instytucji zniknęło nazwisko Dzieduszyckich, a popiersie założyciela poszło „na wygnanie” do piwnic. Wydaje się jednak, że rozpoczął się już powolny proces przywracania pamięci i poszukiwania informacji o założycielu muzeum i jego rodzinie. W pierwszej sali przeznaczonej do zwiedzania wyeksponowano znów popiersie fundatora42, a obok w gablotach zdjęcia, na których prócz jego osoby uwiecznieni są też pracownicy muzeum, pałac w Poturzycy i inne pamiątki. Honorowe miejsce zajęły też dyplomy i medale przyznawane Włodzimierzowi Dzieduszyckiemu przez różnego typu instytucje naukowe z całej Europy. Wypada wierzyć, że nadejdzie wkrótce chwila, gdy nazwisko Dzieduszyckich powróci także do oficjalnej nazwy muzeum.

Muzeum Przyrodnicze we Lwowie na ul. Teatralnej, foto: Mateusz Dzieduszycki 2020


Włodzimierz podejmował także liczne inicjatywy organizacyjne w krajowej nauce i oświacie. Przyczynił się do założenia Muzeum Przemysłu Artystycznego we Lwowie (1874), Towarzystwa Łowieckiego (1876), Krajowej Szkoły Garncarskiej w Kołomyi (1876). Organizował wystawy krajowe i ekspozycje Galicji na wystawie wiedeńskiej, a w 1878 r. pełnił tę rolę jako delegat austro-węgierski w Paryżu, gdzie polskie i ukraińskie wyroby przemysłu artystycznego obudziły ogromne zainteresowanie kupców angielskich. Przysparzał swą pracą także chwały dla Lwowa, z którym – dzięki muzeum – nieodmiennie go kojarzono. W 1877 r. przyczynił się do zorganizowania we Lwowie I Krajowej Wystawy Przemysłowej, za co miasto uczyniło go swym obywatelem honorowym, a w 1885 r. Wystawy Archeologicznej i Etnograficznej. Na głośnej wystawie lwowskiej 1894 r. urządził pawilon sztuki i dział etnograficzny, w którym zastosował metodę skansenowską, dając realistyczny obraz danego środowiska w ujęciu trójwymiarowym.

Dzieduszyckich trudno było też nie zauważyć w ХIX-wiecznej polityce galicyjskiej i austriackiej. Aleksander(1813-1879)43, Włodzimierz i późniejszy jego zięć Tadeusz (1841-1918)44 czynnie uczestniczyli w konspiracjach narodowych. Włodzimierz był w okresie Wiosny Ludów blisko związany z ks. Adamem Sapiehą i brał udział w pracach lwowskiej Centralnej Rady Narodowej jako członek wydziału finansowego. Podobnie jak Juliusz, należał do lwowskiej Gwardii Narodowej, którą wspierał hojnymi darami pieniężnymi.

Przed powstaniem styczniowym zarówno Włodzimierz, jak i Aleksander spotykali się we Lwowie z emisariuszami z Francji, m.in. z Zygmuntem Miłkowskim. Obok nich w spotkaniach tych brali czynny udział m.in. Mieczysław Pawlikowski i Florian Ziemiałkowski. W czasie samego powstania pałac przy ul. Kurkowej stał się punktem kontaktowym dla pełnomocników Rządu Narodowego. Włodzimierz Dzieduszycki udostępniał swój transport oraz pałace do przerzutu broni do Królestwa Polskiego, a czynny udział w tej akcji brał późniejszy jego zięć Tadeusz, który spędził za to aż rok w lwowskim więzieniu. W Poturzycy zorganizowano nawet szpital dla przerzucanych z Królestwa rannych powstańców. Za udział w powstaniu styczniowym więziony był też Izydor ( 1842-1888), syn Aleksandra, który potem w dojrzałym wieku popadł w chorobę umysłową i zmarł w dość zagadkowych okolicznościach w zakładzie dla obłąkanych w Kulparkowie pod Lwowem45.

Od początku lat sześćdziesiątych pałac przy Kurkowej stał się miejscem kompromisowych narad między polskimi i ukraińskimi politykami. Hr. Włodzimierz dążył do przyciągnięcia obu narodowości, kulturalnego podniesienia kleru unickiego i przyciągnięcia go do Rzymu. Nie obnosił się ze swoją religijnością, ale przyjaźnił się z metropolitami lwowskimi (Szeptyckim, Issakowiczem) oraz ze znanym działaczem ukraińskim Aleksandrem Barwińskim.

Dzieduszyccy wchodzili do Stanów Galicyjskich, a od początku istnienia Galicyjskiego Sejmu Krajowego, tj. od 1861 r., znaleźli się w ławach poselskich. Do wybuchu I wojny światowej w sejmie zasiadało 10 przedstawicieli tego rodu, przy czym najdłużej Wojciech: w latach 1877-1909; Klemens: 1889-1907 i Tadeusz: 1876-1889. Włodzimierz, unikający wielkiej polityki, był nawet krótko jego marszałkiem (1876). Wybierano ich też do wiedeńskiej Rady Państwa, Rady m. Lwowa, mianowano dożywotnimi członkami austriackiej Izby Panów. We Lwowie mieściły się zarządy różnego typu organizacji gospodarczych i społecznych, w których pracowali Dzieduszyccy. Jeden z największych autorytetów w rodzinie, Kazimierz (1812-1885), działał w Galicyjskim Towarzystwie Gospodarczym, w Radzie Nadzorczej Galicyjskiego Banku Hipotecznego i Kolei Karola Ludwika.

Największe sukcesy w polityce odniósł jednak Wojciech (1848-1909), który przewodził przez pewien czas własnej grupie ateńczyków, a potem przyczynił się do powstania klubu centrum i tzw. unii konserwatywnej. W czasie swojego dwudziestoletniego posłowania do Rady Państwa był bodaj najpopularniejszym polskim politykiem w Wiedniu, prezesując także krótko Kołu Polskiemu (1904-1906) oraz piastując stanowisko ministra do spraw Galicji w gabinecie Becka (1906-1907). Nawet przez przeciwników politycznych uważany był za postać wybitną. Ze Lwowem związany był nie tylko poprzez Sejm Krajowy, ale przede wszystkim swą wszechstronną aktywność społeczno-kulturalną i naukową. Niestrudzenie popularyzował wiedzę antyczną w bogatej twórczości literackiej, pasjonował się historią sztuki, był konserwatorem urzędowym dla Galicji Wschodniej. Działał w Kole Literacko-Artystycznym we Lwowie, w towarzystwach oświatowych i pedagogicznych. Swoje pasje filozoficzne realizował poprzez pracę na Uniwersytecie Lwowskim (od 1896 r. docent, a od 1896 r. prof. estetyki), gdzie jego wykłady cieszyły się ogromną popularnością wśród studentów i częste odczyty w kawiarniach, salonach i różnego typu instytucjach. Był postacią ogromnie barwną: dziwakiem, ekscentrykiem, ale i wielkim erudytą nauczającym zasad piękna i dobra, obdarzonym przy tym błyskotliwym poczuciem humoru46.

Tablica w Katedrze Łacińskiej we Lwowie, foto: Mateusz Dzieduszycki 2020

Dzieduszyccy niemal w każdym pokoleniu byli zamiłowanymi hodowcami koni, ale największą sławę w tej dziedzinie zyskało dwóch braci: Juliusz (1817-1885) i Władysław (1821-1868). Początek ich stadninom dały odziedziczone po ojcu Kajetanie konie rasy arabskiej. Juliusz wzbogacił je o wspaniałe okazy przywiezione z Arabii47, a jego stadnina w Jarczowcach zyskała wkrótce sławę w całej Europie.

Konie uwiecznił na swych obrazach najbliższy przyjaciel Dzieduszyckiego, Juliusz Kossak, a samego właściciela opiewał w jednym z wierszy Wincenty Pol48.

Władysław rozsławił z kolei swą stadninę w Jezupolu sprowadzeniem ogierów i klaczy krwi angielskiej, które krzyżował z arabami49. Ogromny zwolennik wyścigów konnych, przyczynił się do założenia we Lwowie Towarzystwa Chowu Koni i Wyścigów. Towarzystwo to organizowało od 1845 r. wyścigi na torze lwowskim, w których konie Władysława zdobywały szereg nagród. Nie mógł jednak zmierzyć się z końmi ze stadniny jarczowieckiej, jako że jego brat Juliusz był zdeklarowanym przeciwnikiem wyścigów50.

Na przełomie XIX i XX wieku poszczególne rody arystokratyczne powoły­wały do życia związki rodowe (familijne), skupiające osoby wywodzące się od wspólnego przodka. Siedzibę związku określano w statucie, a umieszczano ją na ogół w miejscowości najdogodniej położonej dla jej członków. Związek rodowy Dzieduszyckich utworzono w 1907 r., oczywiście we Lwowie, gdzie wówczas stale mieszkało kilkunastu przedstawicieli rodziny, a pozostali związani byli głównie z ziemią lwowską51. Podczas mszy dziękczynnej inaugurującej działalność związku, a odprawionej w kaplicy Dzieduszyckich w kościele jezuickim, znamienne słowa wygłosił ksiądz Alfred Wróblewski: Gdzie jesteście? W mieście, w którym choćby Was nie stało, pamięć rodu Waszego nie zginie. Prócz tej świątyni, Lwów do klejnotów swoich zalicza Muzeum i Książnicę Waszego Imienia, dwie wspaniałe instytucje, które świadczą jak przedziwnie się kojarzy wiara w Jezusa z miłością narodu52.

Okres I wojny światowej doświadczył także Dzieduszyckich, którzy jako poddani rosyjscy i austriaccy niespodziewanie znaleźli się w walczących przeciwko sobie państwach. Włodzimierz (1885-1971), jako poddany rosyjski spędził ją w Kijowie53, inni członkowie rodziny rozjechali się po całej Europie, ale wraz z odzyskaniem Lwowa przez Austriaków większość z nich wróciła do miasta. Bracia Włodzimierza: Stanisław i Kazimierz jako poddani Habsburgów walczyli w armii austro-węgierskiej54, ale podobnie jak inni członkowie rodziny z ogromnym entuzjazmem przyjęli odzyskanie niepodległości przez Polskę. W obronie tej niepodległości młodzi Dzieduszyccy zaciągali się do legionów i brali udział w wojnie z bolszewikami. Z 35 mężczyzn (w tym 15 dzieci) noszących to nazwisko w 1920 r. aż dziesięciu walczyło w tej kampanii55, a jeden z nich (Stanisław, syn Andrzeja) poległ 5.06.1920 r. w bojach pod Śnieżną koło Białej Cerkwi. Dzieduszyccy służyli głównie w ułanach i artylerii. Włodzimierz, zarządzający już wówczas ordynacją, sformował na własny koszt 100-osobowy oddział kawalerii złożony z ochotników, obiecując każdemu z nich po powrocie 3 morgi gruntu na własność56.

Dramatyczną kartą dla rodziny tak związanej ze Lwowem jak Dzieduszyccy i działającej na rzecz porozumienia polsko-ukraińskiego, były walki w obronie miasta w listopadzie 1918 r. Bezpośrednio w walce udział brał por. Konstanty, który dowodził pododcinkiem Wulka i wyróżnił się podczas obrony koszar57 oraz Kazimierz, który był wówczas chorążym w 7 pułku artylerii konnej58. Walkę z Ukraińcami odbierano w rodzinie jako rzecz bardzo przykrą, pocieszając się jednak tym, że „nie jest to walka z ludem, ale z agitatorami”59.
Bezczynne nie pozostawały też kobiety z rodziny Dzieduszyckich, zajmując się przede wszystkim działalnością charytatywną. Alfonsyna, wdowa po pierwszym ordynacie Włodzimierzu, przez całe lata sprawowała protektorat nad „Tanią Kuchnią” we Lwowie, w której za 20 halerzy każdy mógł zjeść pełny obiad60. Zarząd towarzystwa pozostawiła siostrom zakonnym, a sama czuwała nad finansami, przekazując nie tylko własne pieniądze, ale też dochody z organizowanych na ten cel imprez, np. odczytów Wojciecha Dzieduszyckiego.

Podczas wojny żony i córki Dzieduszyckich pracowały w szpitalach Czerwonego Krzyża we Lwowie (Natalia, Teodozja) i opiekowały się ociemniałymi inwalidami (Karolina). Teodozja (ze Smarzewskich), jako delegatka Tymczasowego Komitetu Rządowego, przypłaciła śmiercią (8.03.1919 r.) swą wyprawę wraz z Marią Dulębianką do ukraińskich obozów dla internowanych. Obie zaraziły się tyfusem plamistym i zmarły po powrocie do Lwowa. Ich pogrzeby stały się manifestacjami, w których udział wzięli zarówno polscy, jak i ukraińscy mieszkańcy miasta. W 1927 r. ciała obu ekshumowano i złożono na cmentarzu Obrońców Lwowa61. Pielęgniarką została także siostra zakonna Emma, co stało się powodem przeniesienia jej ze Zgromadzenia SióstrNiepokalanek do zakonu Sióstr Miłosierdzia.

Po I wojnie światowej Lwów utracił swą prowincjonalną stołeczność, a tworzące się centralne instytucje i urzędy przydawały blasku Warszawie. Zatrudnienie znajdowała tam przede wszystkim fachowo przygotowana galicyjska inteligencja urzędnicza z Krakowa i Lwowa. Wykształceni przedstawiciele arystokracji tradycyjnie szukali swego miejsca w dyplomacji, do czego predestynowała ich znajomość języków obcych, kontakty i obycie towarzyskie wynikające z właściwego dla tej sfery wychowania i stylu życia. Wielu z nich miało już za sobą bogate doświadczenia polityczne, stąd też najwłaściwszym miejscem dla kontynuowania kariery wydawała się być stolica odrodzonego państwa.

Z licznej rodziny Dzieduszyckich we Lwowie i okolicach pozostali przede wszystkim ci, którzy swą przyszłość związali z zarządzaniem własnymi majątkami, a do stolicy wyjeżdżali głównie reprezentanci młodszego pokolenia. Jerzy (syn Klemensa), który już w 1917 r. pracował jako sekretarz ministerialny przy Generalnym Gubernatorstwie w Lublinie, po odzyskaniu niepodległości został radcą sekcyjnym w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w Warszawie. W 1919 r. posłem polskim w Kopenhadze był Aleksander (syn Stanisława), a sekretarzem legacyjnym poselstwa w Tokio Juliusz (syn Michała)62. W tym samym czasie aż 24 osoby spośród 44 należących wówczas do Związku rodowego Dzieduszyckich podawało adresy lwowskie, co oznaczało, że mieli tu swe domy lub utrzymywali przynajmniej mieszkania.

Trudności gospodarcze wywołane zniszczeniami wojennymi oraz zła koniunktura w rolnictwie w okresie międzywojennym ograniczyły możliwości finansowe ziemiaństwa, w tym także Dzieduszyckich. W konsekwencji w latach 1924-1933 podupadało Muzeum Przyrodnicze, dla którego ordynacja poturzycko-zarzecka z trudnością przekazywała przewidzianą statutem kwotę 12 tys. zł rocznie. Przy postępującej inflacji nie zaspokajało to najmniejszych nawet potrzeb. Od 1933 r. sytuacja ulegała stopniowej poprawie, dzięki czemu instytucja ta zaczęła znów spełniać swe funkcje naukowe63.

II wojna światowa zgotowała dramatyczny los mieszkańcom miasta, a Dzieduszyckich ostatecznie rozproszyła po świecie. Lwów będący przez wieki miejscem, do którego wracali jak ptaki do swych gniazd nie przyjął już wygnańców, stał się dla nich niedostępny. Odtąd związki Dzieduszyckich ze Lwowem pozostają jedynie sentymentalne.


Związek Rodowy Dzieduszyckich herbu Sas dziękuje Panu prof. Kazimierzowi Karolczakowi za udzielenie zgody na publikację artykułu.


 

  1. L. Podhorodecki, Dzieje Lwowa, Warszawa 1993, s. 20.
  2. J. Kłoczowski, L. Müllerowa, J. Skarbek, Zarys dziejów kościoła katolickiego w Polsce, Kraków 1986. s. 55.
  3. Najstarsza księga miejska Lwowa 1382-1389, wyd. A. Czołowski, Lwów 1892.
  4. Rodzina Odrowążów (Piotr i jego syn Jan) dzierżyła wówczas w swych rękach najważniejsze urzędy w ziemi lwowskiej: wojewody i starosty. Zwycięscy konfederaci wytoczyli Odrowążom kilkaset procesów sądowych i wymogli na królu odebranie im bogatych starostw. L. Podhorodecki, op.cit., s. 37-38.
  5. M. Dzieduszycki, Kronika domowa Dzieduszyckich, Lwów 1865, s. 31.
  6. Tamże. s. 68.
  7. P. Rybicki, Społeczeństwo miejskie, Warszawa 1972, s. 376.
  8. Dwoma pozostałymi chorągwiami dowodzili: Mikołaj Kossakowski i Adam Rzewuski. M. Dzieduszycki, op.cit., s. 111.
  9. Tamże. s. 433.
  10. Tamże. s. 201.
  11. Biblioteka Naukowa im. W. Stefanyka we Lwowie (dalej: BNL), Dział Rękopisów. Odpis protokołu z posiedzenia V Zjazdu Rodowego odbytego we Lwowie w Pałacu Dzieduszyckich 8 IV 1910 r., fond (dalej: f.) 45, Did. (zespół: Dzieduszyccy) III, jednostka (dalej: j.) 5, teczka (dalej: t.) 1.
  12. M. Dzieduszycki, op.cit., s. 317.
  13. 22.10.1775 r. Tadeusz otrzymał od cesarzowej Marii Teresy dziedziczny tytuł hrabiowski. Podstawą jego przyznania był patent z 13.06.1775 r., gdzie w § 2 stwierdzono, iż o tytuł ten może ubiegać się każdy, kto w Rzeczypospolitej piastował urząd koronny, zasiadał w senacie lub posiadał starostwo grodowe. Warunków tych nie spełniał Dominik Dzieduszycki, stąd też jego starania były znacznie dłuższe i zostały uwieńczone powodzeniem dopiero 26.07.1777 r.
  14. Prócz wymienionych obaj protoplaści rodu mieli jeszcze innych synów, którzy zmarli w dzie­ciństwie bądź bezpotomnie. Wśród dzieci Tadeusza byli to: Wincenty. Szymon i Eugeniusz (bliźniak Józefa). Linii Dominika nie przedłużyli natomiast jego synowie: Polikarp, Stefan, Mikołaj i Józef.
  15. Za działalność spiskową został aresztowany 20.05.1797 r. i po długim procesie osadzony w twierdzy w Ołomuńcu (sierpień 1799 – luty 1800), E. Kipa. Dzieduszycki Wiktoryn Walerian, w: Polski Słownik Biograficzny (dalej: PSB), t. VI. Kraków 1948, s. 122.
  16. Prócz Waleriana Dzieduszyckiego w skład delegacji wchodzili: Teodor hr. Potocki oraz adwokaci: Franciszek Węgliński i Józef Dzierzkowski. L. Podhorodecki, op.cit., s. 103.
  17. M. Dzieduszycki, op.cit., s. 378.
  18. Wspaniałą siedzibę Jerzego w Cucułowcach opisał B. Chmielowski, Nowe Ateny, albo aka­demia wszelkiej scyencyi pełna, Lwów 1754, cz. 2, s. 301-302.
  19. W. Konopczyński, Dzieduszycki Jerzy Stanisław, w: PSB, t. VI, Kraków1948, s.111.
  20. Założyciel Zakładu Narodowego, Józef Maksymilian Ossoliński, chciał oprzeć jego podstawy finansowe na ordynacji Zamoyskiej, ale ziemie należące do niej znalazły się poza Galicją. Zawarł więc układ z Henrykiem ks. Lubomirskim, że ten pomnoży jego zbiory, obejmie kuratelę literacką nad Zakładem i utworzy ze swych dóbr majorat przeworski. Henryk za swego życia nie zdołał tego zrealizować, a jego syn Jerzy nie przystał w grudniu 1850 r. na warunki postawione mu przez Goluchowskiego. Zasadniczo ograniczały one władzę kuratorską, a miały zostać także włączone do tekstu statutu ordynacji. Bliżej o sprawach kuratorii patrz: A. Fischer, Zakład Narodowy im. Ossolińskich. 1817-1917, Lwów 1917: W. Kętrzyński, Zakład Narodowy im. Ossolińskich. Lwów 1884.
  21. M. Tyrowicz, Dzieduszycki Maurycy Ignacy Aleksander, w: PSB. t. VI. Kraków 1948. s. 114.
  22. W dotychczasowej literaturze podawane są dwie różne daty urodzenia Józefa: 1772 (np. w pracach M. Tyrowicza) lub 1776 r. Ostatecznie rzecz rozstrzyga odnaleziona metryka urodzenia chłopców: 3.07.1776 r. (brat bliźniak Józefa zmarł wkrótce po urodzeniu). BNL. Dział Rękopisów. Materiały osobiste Józefa Dzieduszyckiego z lat 1776-1836. f. 45. Did. III, j. 18. t. 2.
  23. Wcześniej (27.12.1806) Józef zawierał w imieniu rodzeństwa układ z rządem austriackim w sprawie odszkodowań za przejęte dobra solne (radlińskie i kosowskie). Działu rodzinnego dokonał sąd polubowny, którego super arbitrem był Jacek Fredro (ojciec poety Aleksandra). BNL. Dział Rękopisów. Dział fortuny po śp. J.W. małżonkach Tadeuszu i Salomei z Trembińskich hrabiach Dzieduszyckich pozostałej we Lwowie dn. 14 lutego 1812 rozpoczętej, a 1 grudnia 1817 ukończonej, f. 45, Did. I, j. 337.
  24. Małżeństwo z młodszą o ponad 20 lat siostrzenicą Pauliną miało podłoże majątkowe. Rodzina Dzieduszyckich odzyskiwała nie tylko posag jej matki Justyny, ale weszła także w posiadanie znacznych dóbr w Wielkopolsce, co postawiło Józefa w pierwszym szeregu bogatej arystokracji. F. Prek. Czasy i ludzie, Wrocław 1959, s. 514. W rodzinie Działyńskich do podobnego mariażu doszło później także w roku 1852, kiedy to Celina Działyńska wydała córkę Jadwigę za swego brata płka Władysława hr. Zamoyskiego. Z. Bosacki, Władysław Zamoyski, fundator Kórnika i Zakopanego, Poznań 1986, s. 8.
  25. W. Dzieduszycki. Przewodnik po Muzeum im. Dzieduszyckich we Lwowie. Ustęp, Lwów 1907, s. VII.
  26. M. Tyrowicz. Józef i Włodzimierz Dzieduszyccy, twórcy Biblioteki Poturzyckiej i Muzeum Przyrodniczego, Kraków 1947, s. 8. Autor pisze, że powrócił do kraju w okresie wzmożonej konspiracji przed rewolucją 1846 r., ale dotyczyć to może raczej innej podróży do Paryża w 1845 r. kiedy odwiedził także Moguncję.
  27. Włodzimierz Dzieduszycki opisał tę podróż w swoim dzienniku. Centralne Państwowe Archiwum Historyczne we Lwowie (dalej: CPAH we Lwowie), fond (dalej: f.) 64. opis (dalej: op.) 1, sprawa (dalej: spr.) 2.
  28. W materiałach archiwalnych zachowały się jedynie fragmenty dziennika Włodzimierza Dzieduszyckiego opisujące początek tej podróży od Lwowa do Legnicy. CPAH we Lwowie, f. 64. op. 1, spr. 3.
  29. BNL. Dział Rękopisów. Testament Magdaleny hr. Morskiej z Dzieduszyckich z 19.04.1847 r., f. 45, Did. III. j. 441. t. 46.
  30. BNL. Dział Rękopisów, Materiały do przejęcia spadku po Józefie hr. Dzieduszyckim przez syna Włodzimierza, f. 45. Did. III, j. 444. t. 46.
  31. Sam Włodzimierz Dzieduszycki tak pisał w 1895 r.: „O chwili założenia lub powstania (…) trudno dziś coś stanowczego powiedzieć lub nawet czas oznaczyć jego początku. (…) powstała myśl przewodnia lat temu pięćdziesiąt prawie, zrobić i zestawić Muzeum”. W. Dzieduszycki, Przewodnik po Muzeum …. Lwów 1895, s. VII.
  32. Klementyna (późniejsza żona Zygmunta hr. Szembeka) urodziła się 12 VII 1855 r.
  33. Brudnopis listu Włodzimierza Dzieduszyckiego do dr. Józefa Stasińskiego, administratora i pełnomocnika jego dóbr w Wielkopolsce. CPAH we Lwowie, f. 64. op. I. spr. 3.
  34. Szczegółowy opis pałacu, a zwłaszcza jego urządzenie wewnętrzne zob.: K. Karolczak. Lwowski pałac Dzieduszyckich w drugiej połowie XIX wieku, w: Lwów. Miasto społeczeństwo – kultura. Studia z dziejów Lwowa. t. I, pod red. H.W. Żalińskiego i K. Karolczaka. Kraków 1995, s. 62-71.
  35. Tj. 1.9 ha wg stanu na 11.07.1879 r.
  36. Henryk Dzieduszycki (1795-1845) był synem Antoniego. Po ojcu i bracie Ignacym odziedzi­czył duże majątki w Wielkopolsce i w Galicji. Unowocześnił w nich gospodarkę, był jednym z pio­nierów przemysłu cukrowniczego na ziemiach polskich. W latach 1835 – 1838 wybudował w Tłuma­czu największą cukrownię w Galicji, ale przed śmiercią popadł w ogromne kłopoty finansowe. Spłata długów pochłonęła większość pozostawionego przezeń spadku. Wdowa po nim, Teodozja z Mielżyń­skich sprzedała swój lwowski pałac (obecnie mieści się w nim Instytut Weterynaryjny) w 1857 r., kupiła willę we Florencji i osiadła tam z córkami. M. Dzieduszycki, op.cit., s. 431-434: F. Pohorecki. Dzieduszycki Henryk w: PSB, t. VI, Kraków 1948. s. 108; Z. Przyrembel, Historia cukrownictwa w Polsce, Warszawa 1927, s.78-82.
  37. Srebra, porcelanę i kryształy przywieziono do pałacu z Zarzecza (po śmierci mieszkającej tam Pauliny Dzieduszyckiej, matki Włodzimierza) 13.12.1856 r. CPAH we Lwowie, f. 64. op. I. Spr. 68.
  38. M. Des Loges. Biblioteka ordynacji hr. Dzieduszyckich w: Publiczne biblioteki lwowskie pod red. L. Bernackiego, Lwów 1930, s. 54.
  39. Józef Łoziński, w: Słownik pracowników książki polskiej, Warszawa 1972.
  40. Kustoszem biblioteki był do śmierci Józef Łoziński, a po nim Maria Zajączkowska ( 1899- 1920), Rudolf Kotula (1922-1925), Marian Des Loges (1925-1930). W 1939 r. pałac przy ul. Kurkowej zajęły wojska radzieckie, a część biblioteki uległa wówczas rozproszeniu. Książki (z przeznaczeniem na podpałkę) wymieniano na wódkę. Uratowane dyplomy i część archiwum rodzinnego przekazano do lwowskiego Archiwum Historycznego, a pozostałe rękopisy i druki do Biblioteki Ukraińskiej Akademii Nauk tworzonej w gmachu Ossolineum. Obecnie zbiór ten jest podzielony głównie pomiędzy te dwie instytucje, przy czym – w odniesieniu do rękopisów – nie można znaleźć jakichkolwiek logicznych kryteriów tego podziału. W samej Bibliotece Naukowej im. W. Stefanyka pozostałości po Bibliotece Poturzyckiej odnaleźć można zarówno w Dziale Rękopisów, jak i Starodruków (przy ul. Łysenki). Jedynie część archiwum rodowego została przewieziona do Wrocławia i znajduje się w Bibliotece Zakładu Narodowego im. Ossolińskich.
  41. Bliższe informacje na temat zbiorów, organizacji muzeum, jego pracowników zob.: G. Brzęk. Muzeum im. Dzieduszyckich we Lwowie i jego twórca, Lublin 1994.
  42. Popiersie Włodzimierza Dzieduszyckiego autorstwa T. Nalborczyka odlano w metalu w Zakopanem w 1903 r.
  43. Aleksander był synem Stanisława Kostki (1776- 1841), a wnukiem Waleriana.
  44. Tadeusz był synem Kazimierza, wnukiem Andrzeja, a prawnukiem Dominika. Ożenił się z Anną, córką Włodzimierza, został przez teścia usynowiony i przejął po jego śmierci w 1899 r. ordynację poturzycko-zarzecką.
  45. Chory umysłowo, pozbawiony środków do życia na skutek bankructwa, Izydor przysparzał wielu kłopotów rodzinie Dzieduszyckich. Skonfliktował się niemal ze wszystkimi jej przedstawicielami, nawet tymi, którzy do końca wspierali go materialnie i moralnie, tzn. Włodzimierzem i Pawlikowskimi z Medyki. Pomoc ta, tłumacząca wiele istotnych faktów z życia Izydora (np. związki z Akademią Umiejętności w Krakowie), była tak skrupulatnie ukrywana, że nie została uwzględniona nawet przez jego biografów. Zob. M. Tyrowicz. Dzieduszycki Izydor w: PSB. I. VI. s. 108-109.
  46. Wojciech był synem Władysława, wnukiem Kajetana, a prawnukiem Dominika. Postać ta przewija się w wielu publikacjach, wspomnieniach i korespondencji z przełomu XIX i XX wieku. Najpełniejszej analizy jego dokonań dokonał K. K. Daszyk, Osobliwy Podolak. W kręgu myśli historiozoficznej i społeczno-politycznej Wojciecha hr. Dzieduszyckiego, Kraków 1993.
  47. Słynną podróż Juliusza Dzieduszyckiego na Bliski Wschód (styczeń 1844 – luty 1845) opisał w sposób humorystyczny Szczęsny Morawski pod ps. Bartłomiej Arbuzowski. Wyprawa do Arabii po konie, dodatek miesięczny do „Czasu” III 1857. Przywiózł z niej pięć ogierów i trzy klacze. Z jego stadniny kupowano konie do stajni cesarskiej, a Franciszek Józef I mianował go nadwornym koniuszym.
  48. Juliusz Kossak przebywał w Jarczowcach w latach 1845-1850. Po sprzedaży dwóch koni dla rządowego stada w Babolnie (za 12 tys. guldenów) Wincenty Pol napisał 13.12.1863 r. wiersz „Do Juliusza hr. Dzieduszyckiego”, w którym zawarł charakterystyczne słowa:

    Mości Juliuszu Ty biały Lwie wschodu.

    Wielki koniuszy wielkiego narodu.

    Kiedy na Ciebie i Twe konie patrzę.

    Nic tej dzielności w duszy mej nie zatrze.

    Jaką świeciły wielkie nasze dzieje.”

    Zob.: Dzieła Wincentego Pola wierszem i prozą. t. VII. Lwów 1877, s. 437-438.

  49. Stadninę w Jezupolu opisał Otton Mayr, Gestatte des österreichischen Kaiserstaates, I. I. z. 2. Wien 1865.
  50. Juliusz swój negatywny stosunek do wyścigów konnych wyłożył w artykule O wyścigach, „Czas” 1857, nr 145.
  51. Statut Związku Rodowego Dzieduszyckich został zatwierdzony przez Namiestnictwo 8.02.1907 r. We Lwowie siedzibę miało też Zjednoczenie Rodowe Sapiehów, natomiast Zamoyscy i Lubomirscy w Krakowie, Czartoryscy w Gołuchowie, a Żółtowscy w Poznaniu.
  52. BNL. Dział Rękopisów, Związek Rodowy Dzieduszyckich, I”. 45, Did. III, j. 5. t. I.
  53. Włodzimierz junior był synem Tadeusza, a wnukiem założyciela ordynacji poturzycko-zarzeckiej Włodzimierza. Po I wojnie światowej został czwartym i ostatnim ordynatem (oficjalnie od końca 1920 r., kiedy to jego brat Paweł – trzeci ordynat – złożył 25 grudnia śluby zakonne Towarzystwa Jezusowego w Collegium w Nowym Sączu), ale wcześniej jako przeznaczony – z woli dziadka Włodzimierza – do odziedziczenia rodowych dóbr Jaryszów na Podolu rosyjskim przeszedł w latach 1904 -1910 skomplikowaną procedurę zmiany obywatelstwa i potwierdzenia szlachectwa, stając się poddanym cara. BNL. Dział Rękopisów, Materiały do przyjęcia Włodzimierza Dzieduszyckiego jako poddanego rosyjskiego, f. 45. Did. III. j. 65, t. 6: List Pawła Dzieduszyckiego do Kazimierza Laskowskiego datowany: Nowy Sącz 16.01.1921. f. 45. Did. III, j. 63, t. 6.
  54. Oficerami w armii austriackiej byli: Oktaw (odznaczony w 1916 r. srebrnym i złotym medalem waleczności); jego brat Włodzimierz; Tadeusz (syn Andrzeja, także odznaczony dwoma medalami waleczności); Stanisław (syn Tadeusza, srebrny medal waleczności i pruski krzyż żelazny); Antoni (syn Michała, dwa krzyże żelazne). Kazimierz (syn Tadeusza) w lipcu 1918 r. został chorążym, a ostatnie kilka miesięcy wojny zdążyli spędzić jeszcze w mundurze; Eustachy (syn Klemensa) oraz w legionach Stanisław (syn Andrzeja). BNL. Dział Rękopisów, List Augusta Dzieduszyckiego datowany: Kraków 22.03.1917 r. f. 45. Did. III, j. 5, t. l: Oświadczenie por. Stanisława Dzieduszyckiego i ppor. Romana Czartoryskiego z 12.04.1920 r.. f. 45. Did. III, j. 101. t. 9.
  55. W wojnie bolszewickiej walczyli: mjr Konstanty i pchor. Aleksander (synowie Edmunda z Izydorówki), Juliusz (syn Władysława), kpt. Tadeusz, Aleksander i Stanisław (synowie Andrzeja), ppor. Edward (syn Leona), rtm. Stanisław i ppor. Kazimierz (synowie Tadeusza), por. Antoni (syn Michała).
  56. BNL. Oddział Rękopisów. Protokół z XIII Zjazdu rodowego odbytego we Lwowie 12.04.1921 r. f. 45. Did. III. j. 5.1. I.
  57. S. Nicieja. Cmentarz Obrońców Lwowa, Wrocław 1990, s. 28-29, 37.
  58. Kazimierz otrzymał 19.10.1919 r. od dowódcy Armii „Wschód” honorową odznakę „Orlęta” za dzielność i wierną służbę ojczyźnie w obronie Lwowa i Kresów Wschodnich w l. 1918-1919. Potwierdza to legitymacja (tzw. dyplom) nr 358. BNL. Dział Rękopisów. Papiery osobiste Kazimierza Dzieduszyckiego, f. 45. Did. III. j. 101. t. 9.
  59. CPAH we Lwowie, List Klementyny Dzieduszyckiej do siostry Róży datowany: Kraków 22.01.1919 r., f. 64. op. I. spr. 367.
  60. Tania Kuchnia Ludowa we Lwowie została otwarta w lutym 1905 r. i od początku działała dzięki opiece i finansowemu wsparciu Alfonsyny Dzieduszyckiej, której autorytet przyciągał też datki innych członków rodziny oraz osób z nią zaprzyjaźnionych (np. ks. Sapieżyny). W 1905 r. z odczytu Wojciecha Dzieduszyckiego uzyskano 506 koron, co stanowiło znaczną pozycję w rocznym budżecie towarzystwa wynoszącym 8891 k 54 h. Kuchnia mieściła się przy ul. św. Teresy 32. BNL. Dział Rękopisów. Tania Kuchnia Ludowa we Lwowie, f. 45. Did. III, j. 52. t. 5.
  61. Teodozja była żoną Józefa Dzieduszyckiego. Okoliczności tej wyprawy oraz uroczyste po­grzeby obu sanitariuszek opisuje S. Nicieja, op.cit., s. 172-174.
  62. BNL. Oddział Rękopisów, Przemówienie przewodniczącego wygłoszone na XI Zjeździe rodowym w dniu 23.10.1919 r., f. 45. Did. III. j. 5, t. 1.
  63. G. Brzęk. op. cit., s. 135-142.