Była człowiekiem czynu! 110 rocznica śmierci błogosławionej Marceliny Weryha-Darowskiej

Bł. Matka Marcelina Weryha-Darowska; foto. z archiwum Jana Gromnickiego

Błogosławiona Marcelina z Kotowiczów Weryha-Darowska – córka, żona, matka i wdowa – nie była zwykłą świątobliwą zakonnicą, która skryła się przed światem za klasztornymi murami. Po odkryciu swojego powołania nieustannie wychodziła do świata i ludzi, odważnie niosąc im pomoc aż do ostatnich dni swojego długiego życia1.

W życzeniach noworocznych w 1886 roku mówiła do sióstr i wychowanek: Moje najmilsze! Uzbrójmy się w męstwo – uzbrójmy w siłę, a nic nas nie zmoże. Męstwo skąd przyjdzie? Z miłości. Kto kocha, ten się nie liczy…. Ten na wszystko gotów! Rzuci się w ogień i nie poczuje płomienia! Męstwo daje zapał – siła da wytrwanie. Męstwo rozpoczyna – siła dokonywa; męstwo na wszystko się porwie, siła przed niczym się nie cofnie. Jedno jest iskrą – drugie uwieńczeniem miłości! A miłość nie spożyta – i nic jej nie zwalczy!2.

Marcelina była człowiekiem czynu!

Urodziła się 16 stycznia 1827 roku w Szulakach na Podolu (w zaborze rosyjskim) w wielodzietnej rodzinie ziemiańskiej Jana i Maksymilli Kotowiczów. Była piątym z siedmiorga ich dzieci. 

Od dzieciństwa jej marzeniem było wstąpienie do zakonu, ale zgodnie z wolą ojca 2 października 1849 roku w wieku 22 lat wyszła za mąż za Karola Weryha-Darowskiego. Po niespełna trzech latach małżeństwa 20 kwietnia 1852 roku Karol zmarł na tyfus i Marcelina została z dwojgiem malutkich dzieci: Józefem, który zmarł rok później na błonicę (1850-1853) i Karoliną (1852-1931)3. Zatroskana o jej zdrowie rodzina wysłała ją w celach leczniczych za granicę. Od wiosny 1853 roku Marcelina przebywała w Nauheim i Heidelbergu w Niemczech oraz w Paryżu, a 11 kwietnia 1854 roku wyjechała do Rzymu, gdzie poznała ojca Hieronima Kajsiewicza, Zmartwychwstańca, wybitnego kaznodzieję i działacza patriotycznego. Został jej ojcem duchowym i pomagał w rozeznaniu powołania. W autobiografii zapisała: Droga świata wolą mi Bożą przeznaczona nie była, droga zakonna – przeznaczeniem moim. W maju 1854 roku w wieku 27 lat na jego ręce złożyła prywatne śluby zakonne. Przez niego też poznała Józefę Karską, która miała pomysł na założenie zgromadzenia żeńskiego, które miało zająć się wszechstronną formacją kobiet polskich. Wychowanie w patriotycznej rodzinie i własne bolesne doświadczenia sprawiły, że całym sercem chciała zaangażować się w to przedsięwzięcie. W 1856 roku Marcelina musiała jednak wrócić do domu, wezwana przez chorego ojca, ale już po dwóch latach była z powrotem w Rzymie, tym razem z córką Karoliną. Zamieszkały w domu powstającego Zgromadzenia SS. Niepokalanego Poczęcia NMP4. Jesienią 1857 roku siostry otrzymały pozwolenie na prowadzenie Zgromadzenia, a pierwszą ich przełożoną została Józefa Karska, która 11 października 1860 roku zmarła na gruźlicę i w styczniu 1861 roku przełożoną nowo powstałej wspólnoty liczącej cztery siostry została Marcelina Weryha-Darowska. W 1863 roku podjęła ona decyzję o przeniesieniu Zgromadzenia na teren archidiecezji lwowskiej do Jazłowca (200 km na południe od Lwowa).

Papież Pius IX błogosławiąc jej dziełu powiedział: To zgromadzenie jest dla Polski. (1862)

W czerwcu 1863 roku Matka Marcelina założyła w Jazłowcu zakład naukowo – wychowawczy (z internatem) dla dziewcząt wywodzących się głównie z rodzin ziemiańskich. Stał się on wkrótce ważnym ośrodkiem kultury, polskości i głęboko rozumianego katolickiego życia duchowego. Utworzyła również przyklasztorną szkołę dla chłopskich dzieci5. Uważała, że odrodzenie zniewolonej pod zaborami Polski i polskiego społeczeństwa trzeba zacząć od religijnego i patriotycznego wychowania dziewcząt na kobiety – matki, strażniczki rodzinnego gniazda, bo macierzyństwo jest potęgą, a zasady ręką matki wszczepione są jakby nieśmiertelne. To właśnie od matki, przez jej macierzyństwo, wywodziła silną, opartą na Bogu rodzinę, w której przetrwała Polska. Formacja moralna dziewcząt miała wyrobić w nich samodzielność myślenia i poczucie odpowiedzialności wobec Boga i ludzi, ale również umiejętność poradzenia sobie w najtrudniejszych życiowych sytuacjach poprzez np. nauczenie ich prowadzenia gospodarstwa czy zarządzania ludźmi.

Do zakładu w Jazłowcu zgłaszało się tak dużo dziewcząt, że 10 lat po jego otworzeniu rozpoczęto budowę następnego w Jarosławiu na Sanem. Kolejne powstały w Niżnowie nad Dniestrem (przyjmowano tam bezpłatnie dzieci z rodzin zubożałych na skutek carskich represji ) i w Nowym Sączu. Szczególny charakter miał klasztor w Słonimie na Litwie, gdzie siostry 11 lat pracowały w ukryciu. W 1907 r. matka Marcelina wysłała siostry do nowego domu w Szymanowie, gdzie obecnie znajduje się dom generalny zgromadzenia. Uzyskanie od rządu carskiego pozwolenia za otwartą pracę u wrót stolicy graniczyło z cudem.

Błogosławiona Maria Marcelina zmarła 5 stycznia 1911 roku i została pochowana w Jazłowcu. Wielki kaznodzieja polski, a jednocześnie wierny przyjaciel Matki i zgromadzenia ks.abp J. Teodorowicz, powiedział przy jej trumnie, że jej życie można zamknąć w słowach: Żyję ja, już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus.

Beatyfikacja Matki Marceliny Weryha-Darowskiej odbyła się w Rzymie 6 października 1996 roku. 


Na pierwszym Zjeździe Rodowym Dzieduszyckich herbu Sas, który miał miejsce 22-24 października 1999 roku, Zjazd przyjął błogosławioną Matkę Marcelinę Darowską za patronkę Związku.


Tekst powstał na podstawie informacji zamieszczonych na stronie niepokalanki.pl, książki prof. Kazimierza Karolczaka Rodzina Dzieduszyckich herbu Sas w XIX i XX wieku, wydawnictwo DiG, Warszawa 2013 oraz materiałów z ogólnopolskiej sesji naukowej zorganizowanej z okazji dziesięciolecia beatyfikacji: Bł. Marcelina Darowska. Dar na trzecie tysiąclecie, 23.09.2006 Szymanów.

 

  1. Naśladujmy ich wierność i odwagę. Homilia Ojca świętego wygłoszona podczas mszy św. beatyfikacyjnej 6 października 1996, L’Osservatore Romano 17(1996), nr 11- 12, s. 40-41.
  2. za: niepokalanki.pl.
  3. Anna Karolina Weryha-Darowska poślubiła 15.01.1852 r. w Tytyjowie w wieku 17 lat Stanisława Dzieduszyckiego (1837-1905), syna Edmunda (1811-1853) i Talii z Niezabitowskich, wnuka Stanisława Kostki (1776-1841) i Marianny z Pietruskich, prawnuka Waleriana (1754-1832) i Józefy z Ponińskich.
  4. Karolina mieszkała z matką w klasztorze najpierw w Rzymie, potem w Jazłowcu. Skończyła otwartą przez matkę szkołę dla dziewcząt. W klasztorze miała własny pokoik, mały salonik z wiedeńskim fortepianem i mebelkami sprowadzonymi z rodzinnego majątku Żerdzie. Jej opiekunką była Lucyna Mieroszewska. Matka Marcelina przeznaczała w swoim rozkładzie dnia czas na odrabianie lekcji i zabawę z córką. Za: K. Karolczak, Rodzina Dzieduszyckich herbu Sas w XIX i XX wieku, wydawnictwo DiG, Warszawa 2013, s. 33.
  5. Siostra Marcelina niosła też pomoc ubogim. Podczas 50 lat bycia przełożoną Zgromadzenia otworzyła sześć domów z zakładami wychowawczymi i szkołami dla dzieci.