Po Rzymie z Maurycym Dzieduszyckim

Maurycy (1813-1877) był z wykształcenia prawnikiem, autorem prac historycznych, szkiców biograficznych i artykułów publicystycznych oraz wieloletnim zastępcą kuratora Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Lwowie. Był również pierwszym badaczem historii rodziny i  autorem “Kroniki domowej Dzieduszyckich” (wyd. 1865 r.). Miał trzynaścioro dzieci – dziesięcioro z Karoliną Zagórską (1818-1855) i troje z Natalią Rudnicką (1825-1900)1. Chorująca na płuca najmłodsza córka Natalia często przebywała poza domem w miejscach o cieplejszym klimacie. 14 marca 1876 roku Maurycy przyjechał do Florencji, gdzie akurat odbywała kurację, ale niestety nie dane było się im zobaczyć. Dziewczynka umarła tuż przed przyjazdem ojca2. Prosto z Florencji Maurycy pojechał do Rzymu i właśnie stamtąd wysłał do swojego dwudziestoletniego syna Klemensa zamieszczony niżej list3. Maurycy rzadko podróżował – kilkakrotnie był w Wiedniu, raz w Warszawie, Krakowie, Zakopanym, Pradze, Dreźnie i Saksonii4. Wizyta w Rzymie była dla niego – erudyty i miłośnika historii – z pewnością bardzo ważna, choć towarzyszył jej smutek po stracie ukochanej córki.


Rzym, 28 marca 1876

Kochany Klimuniu5.

Spodziewam się, ze odebraliscie juz listy, które pisałem 19 do Morynia, 21 do Anetki, a 23 do Guscia i Anielki. Wasz list z 16 i Anielki z 18 odebrałem dopiero dzis na poczcie w Rzymie, na wspaniałym placu Colonna, gdzie wznosi się Kolumna Antonina, o pare set kroków od mego mieszkania. Nie tracąc tu ani chwili, zwiedziłem już 21 celniejszych kościołów, byłem 3 razy u Swiętego Piotra, 2 razy w Coliseum Wespaziana, a kilka razy na Forum Romanum i na górze Palatynskiej, to jest we właściwym starożytnym Rzymie. Byłem w pokojach gdzie zyli i umarli Sw. Ignacy, Sw. Franciszek Borgiasz, Sw. Aloizy, Sw. Stanisław Kostka, byłem w pokoju gdzie w 1595 skończył życie Torqueto Tasso i siedziałem tam na jego krześle, widziałem jego kałamarz własnoręczne pismo.

Wracam własnie z posiedzenia parlamentu, które zajęło jakiemes scrutinium, nie było wcale zajmującem, ale przypatrzyłem się wspaniałej sali, mającej kształt taki:

List Maurycego – druga strona

Im więcej przypatruję się Rzymowi dużo chodząc i jeżdżąc (a fiakry bardzo są tanie) tem chętniej uznaję ze to jest urbs, a reszta miast to civitatesorbis terrarum. Ni Paryż, ni Wieden, ni Amsterdam, ni Warszawa, ni Monachium, ni Pest, ni Praga nie mogą isc z nim w porownanie. Z tych, które znam najwięcej może przypomina Kraków tę stolicę chrzescianskiego i artystycznego swiata; ale rozumie się że trzebaby złożyć 10 Krakowów a wszystkie jego koscioły i gmachy 10 razy powiększyć a nadewszystko napełnic je arcydziełami pędzla i rylca, mozaikami, marmurami, drogiemi kamieniami. Ale i toby jeszcze nie wystarczyło, bo trzeba genialnych artystów ktorzy to wszędzie ze smakiem uszykowali.

Postać miasta nie różni się niczem od innych wielkich stolic, domy i gmachy wszędzie wymalowane na kolor gliny, czyste, mają kształt całkiem nowożytny: ale co sto kroków uderza to piękny lub ogromny kościół, to jakis pałac zwykle większy od ratusza lwowskiego, ozdobiony wewnątrz w kwadrat arkadami lub kolumnadą a we srodku ogródek i fontanna. Nigdzie nie widziałem też cudniejszych publicznych fontan jak tu. Idziesz dosc krętemi uliczkami, stajesz na obszernym placu (jakich jest moze 50) a tu gmach piękny całą jedną jego piżeję tworzy: oto Neptun olbrzymi oto sławna fontanna Trevi gdzie ze skał pięknie utworzonych spada 21 strumieni czystej wody. Albo znów na górze Janiculus (blisko koscioła w ktorego dziedzincu pod rotundą miejsce gdzie był ukrzyzowany Św. Piotr) gmach fontanny Aqua Pavla, skąd jak rzeką wali woda, co niżej kanałami zasila całe to miasto wodą: A na placu S. Piotra z fontanny wysoko w górę bijące i jak brzozy płaczące w koło ją rozsypujące. Kościoły jakkolwiek w ogólności piękne (a jest ich do 400) są nierownie piękniejsze wewnątrz jak zewnątrz. Byłem na Monte Pincio, to rzymski Wysoki Zamek, ale nasz rozleglejszy i cienistszy, lubo tu więcej ornamentyki, ładne budynki, terasy, fontanna i.t.p. Ulice są zwykle krótkie, kręte, a tylko 3 mają imponującą długość. Corso od pysznego placu del Popolo do majestatycznego placu Weneckiego, lubo nie jest szerszym jak nasza ulica Halicka jest tak długi jak od nas do rynku, a pełen pałacow i Kościołów. Tu i owdzie rozszerza się i tworzy placyk. Tu największe zycie, tu snują się przez dzień cały pyszne ekwipaże, fiakry, omnibusy, tłumy pieszych, o wązkich obustronnych chodnikach: tu najpiękniejsze sklepy, które w ogolnosci nie są w Rzymie ani liczne ani z pięknemi wystawami. Cukierni prawie niema, a lodów raz udało mi się dostać i to złych w słynnej kawiarni na placu Weneckim.

W Galeryi zwiedziłem dopiero częsc Watykanskich: loże Rafaela, sale 4 z jego freskami, galeryę obrazow największych mistrzow i galeryę map jeograficznych. Mam więc duzo jeszcze do widzenia. Jutro jadę na Via Appia gdzie są katakumby i bazylika Sw. Sebastiana, w Niedzielę do Tivoli z XX Skrochowskim i Hemplem. 3 kwietnia jadę do Neapolu, skąd wrócę zapewne około 10 i spędziwszy tu znów Swięta, prawdopodobnie udam się do Ankony i Loretu, dalej morzem do Trestu i może wrocę do was już z koncem kwietnia.

List Maurycego – ostatnia ósma strona

Całuję serdecznie Mamę i was wszystkich

Bulion Mamy bardzo mi się przydaje, bo kłopot z jedzeniem.

Maurycy D

Loader Loading...
EAD Logo Taking too long?

Reload Reload document
| Open Open in new tab
  1. Aniela (1842-1906), August Pius (1844-1922), Jerzy (1845-1849), Bogusław (1846-1847), Karol (1847-1902), Domicela (1849-1920), Maurycy Antoni (1850-1913), Franciszek Ksawery (1852-1896), Andrzej (1853-1906), Tomasz (1854-1907), Klemens (1856-1925), Anna (1860-1944), Natalia (1862-1876).
  2. Informacja ustna od Jerzego Wolańskiego (ur. 1927), wnuka Anny, która była siostrą Natalii – Maurycy minął się w drzwiach kamienicy z pielęgniarką, która poinformowała go o śmierci córki. Natalia została pochowana we Florencji. Jej popiersie z białego marmuru, które wykonał Teofil Lenartowicz, zostało w 1940 roku przekazane przez jej siostrę Annę Wolańską do lwowskiego Ossolineum. Za: K. Karolczak, Rodzina Dzieduszyckich herbu Sas w XIX i XX wieku. Linia starsza. Potomkowie Tadeusza Gerwazego, Warszawa 2013
  3. List został zaadresowany na ul. Zieloną 24 we Lwowie, gdzie rodzina Maurycego mieszkała od 1869 roku. Za: K. Karolczak, Rodzina Dzieduszyckich, Warszawa 2013, s. 72.
  4.  Za: K. Karolczak, Rodzina Dzieduszyckich, Warszawa 2013, s. 71.
  5. List znajduje się w Bibliotece Naukowej im. W. Stefanyka we Lwowie – Archiwum Dzieduszyckich, fond 45. W przepisanym liście zachowano oryginalną pisownię i podkreślenia autora